Znakomicie spisała się drużyna Beniaminka Krosno U-11 w rozgrywanym w Łukowicy koło Limanowej turnieju „Gorczańska Cup”. Drużyna z rocznika 2006 prowadzona przez trenera Marka Adamiaka sięgnęła po srebrne medale! „Biało-niebiescy” w I rundzie wygrali wszystkie pięć spotkań strzelając 34 gole! W fazie finałowej Beniaminek musiał uznać wyższość jedynie Sandecji Nowy Sącz ulegając triumfatorom turnieju 0:1. Trzecie miejsce zajął Dunajec Nowy Sącz. Brawo chłopaki!

I runda
Beniaminek Krosno – Elita Brzesko 4:1 (Moriak 2, Zając, Gibała)
Beniaminek Krosno – Kolejarz Stróże 12:0 (Gibała 8, Moriak 2, Krawiec, Gierlach)
Beniaminek Krosno – Uran II Łukowica 10:0 (Mola 4, Gibała 2, Gierlach 2, Chilik 2)
Beniaminek Krosno – Progres Kraków 5:1 (Gibała 3, Chilik, Gierlach)
Beniaminek Krosno – Uran Łukowica 3:0 (Gibała 2, Aszklar)
II runda (Grupa Mistrzowska)
Beniaminek Krosno – Limanovia Limanowa 1:0 (Gibała)
Beniaminek Krosno – Sandecja Nowy Sącz 0:1
Beniaminek Krosno – AP Jasło 0:0
Beniaminek Krosno – Dunajec Nowy Sącz 1:0 (Gibała)
Beniaminek Krosno U-11: Tymon Kubacki, Karol Borowski, Antek Aszklar, Kamil Zając, Maks Chilik, Franek Urbanik, Antek Krawiec, Szymek Gierlach, Mikołaj Mola, Emek Gibała, Mikołaj Moriak, Dawid Krzywda. Trener Marek Adamiak.

Marek Adamiak (trener Beniaminka Krosno U-11): „W rozgrywkach grupowych nie mamy sobie równych. Żaden z zespołów nie nawiązał równorzędnej walki czego efektem były wysokie zwycięstwa. W grupie mistrzowskiej poprzeczka ustawiona była już znacznie wyżej, zmęczenie zawodników się nawarstwiało, dodatkowo kontuzja Emka i choroba Dawida, kumulacja tych czynników nie napawała optymizmem przed główną serią gier. Jednak radzimy sobie z kłopotami bardzo dobrze i finalnie zajmujemy 2 miejsce. Jestem bardzo zadowolony z poziomu sportowego drużyny zwłaszcza , że po przerwie wakacyjnej mieliśmy 3 treningi. Straciliśmy w całym turnieju tylko 3 bramki!!! Co przy 9 grach po 18 minut jest ekstra wyczynem. 18 zdobytych goli przez Emka też daje do myślenia…Ale teraz najważniejsze sprawy… doczekałem się momentu ,że cała drużyna trzymała się razem. Nie było marudzenia, bezsensownego kręcenia się tu i tam, „zawracania głowy rodzicom”. I tak ma być! Nawet choroba i kontuzja nie przeszkodziła w dążeniu do celu. Wielkie brawa dla Emka i Dawida za pomoc drużynie w ostatnim meczu!”