Brazylia przez wielu kojarzona jest z piłką nożną. Nie bez przyczyny, bo w Brazylii futbol jest niczym religia, a dyscyplinę tą kochają wszyscy. Sympatycy piłki od ręki potrafią sypnąć wielkimi nazwiskami, w końcu światowymi gwiazdami byli Pele, Socrates, Garrincha, Dunga, Romario, Roberto Carols, Kaka, Ronaldinho, Ronaldo czy choćby z teraźniejszych czasów, w których mimo, że popularni „Canarinhos” nie odnieśli dawno sukcesu drużynowego, to w swoich klubach znaczącymi postaciami są choćby Neymar, Ederson, Thiago Silva, Casemiro, Coutinho, Firmino czy Gabriel Jesus.

Czemu o tym wspominamy? Bo właśnie Brazylię początkiem roku mogli odwiedzić zawodnicy Akademii Piłkarskiej Beniaminek PROFBUD Krosno z rocznika 2009. Antek Kobosz, Miłosz Kubal i Patryk Prasjnar w barwach drużyny z projektu COMT Coaching Club udali się do Porto Alegre, gdzie zagrali w „IBER Cup”! Zmierzyć się z wieloma zespołami z Ameryki Południowej to jak spełnienie marzeń. Kto wie, może nasi reprezentanci zagrali przeciwko przyszłej gwieździe futbolu? W końcu rywalizowali z najlepszymi brazylijskimi zawodnikami z Palmeiras, Gremio Porto Alegre czy Juventude. A może to „biało-niebiescy” będą się wspinać i dotrą na sam szczyt? Czemu nie! Wszystko przed nimi, doskonale wiedzą, że na najwyższy poziom dojdą tylko dzięki ciężkiej pracy, a marzenia są po to by je spełniać!

Korzystając z przerwy w rozgrywkach, treningach przygotowaliśmy dla Was wspólnie z chłopakami taką relację na luzie, wspomnienia z tego co działo się na brazylijskiej ziemi. Jak więc wyglądała podróż i turniej na drugim końcu świata?
„Lot do Brazylii był bardzo długi, z dwoma przesiadkami trwał chyba z 15 godzin. Po wylądowaniu na lotnisku autokar zabrał nas do hotelu, a jechaliśmy z eskortą policji. W hotelu poznaliśmy innych uczestników z Brazylii, Argentyny, Urugwaju, Boliwii” – wspomina Patryk Prajsnar, a Miłosz Kubal dodaje: „Cały wyjazd na turniej trwał 12 dni, do Brazylii lecieliśmy przez Paryż i Benficę, pierwsze co można było powiedzieć po wylądowaniu to to, że było bardzo gorąco.”

„Jak lecieliśmy, to chłopaki mówili, że widzieli z okien samolotu stadion Paris Saint Germain. A w Brazylli to gorąco robiło spore wrażenie. Będąc na ulicy można było zobaczyć, że brazylijczycy faktycznie kochają piłkę. Grają nawet na asfalcie, dzieci, dorośli, dużo takich sytuacji było, w Polsce tego aż tak nie widać.” – dzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami z podróży i pierwszych chwil w Brazylli Antek Kobosz.

Na sam turniej „IBER Cup” w Porto Alegre drużyna COMT Coaching Club dostała się dzięki wygraniu turnieju eliminacyjnego w Portugalii, w którym nasi zawodnicy także grali. W Brazylii w fazie grupowej polski zespół radził sobie znakomicie wygrywając wszystkie spotkania i strzelając w pięciu meczach ponad 50 goli.
„W składzie mieliśmy dużo kolegów, bo oprócz chłopaków z Beniaminka było też sporo zawodników Pogoni Szczecin przeciwko którym graliśmy w finale turnieju PROFBUD Cup w Krośnie” – przedstawia kolegów z drużyny Miłosz Kubal, a boiskowe zmagania w fazie grupowej tak swoim okiem widział Patryk Prajsnar: „Mecze graliśmy 2×20 minut, było gorąco, bo na termometrach ponad 30 stopni, ale dobrze sobie radziliśmy. Grupę wygraliśmy z kompletem punktów, zapamiętam na pewno pierwsze spotkanie, w którym strzeliłem bramkę z połowy boiska i to lewą nogą!”

Tych goli „biało-niebieskich” było sporo, Patryk w meczach grupowych strzelił dwie bramki, taką samą ilość trafień miał Miłosz, a występujący w formacji ofensywnej Antek aż pięciokrotnie trafił do siatki. Chłopcy do tego dorobku dołożyli także sporo asyst. W fazie finałowej o te gole i asysty było zdecydowanie trudniej, ale i one się pojawiły. Poprzeczka poszła na najwyższy poziom, wystarczy wspomnieć, że w najlepszej ósemce turnieju polski COMT Coaching Club był jedynym klubem z poza Brazylii.

Do awansu do półfinału zabrakło naprawdę niewiele, dobre, ale jednak zakończone zwycięstwem rywali mecze chłopaki z COMT rozegrali z Juventude (3:4) i Palmeiras (1:4). Na koniec zmagań wysoko, bo aż 7:0 pokonali jedną z drużyn Gremio, która później była o krok od finału ulegając w półfinale w rzutach karnych. W tej fazie każdy z naszych zawodników strzelił po jednej bramce, a Antek dołożył do tego kolejne trzy asysty.

„Brazylijczycy byli lepsi technicznie, szczególnie ci zawodnicy grający w ofensywie, bo w obronie mieli mocnych i silnie zbudowanych. Poziom turnieju był wysoki, jak na naszym „PROFBUD Cup”. Grałem w ataku, strzeliłem 6 goli, ale dużo więcej miałem asyst, bo ponad dziesięć.” – podsumowuje finałowe mecze Antek Kobosz, a Patryk Prajsnar tak wspomina decydujące turniejowe pojedynki: „Faza finałowa była bardzo wymagająca, zagraliśmy ze zwycięzcami innych grup i pierwsze dwa mecze nieznacznie przegraliśmy. Ostatnie spotkanie w turnieju wygraliśmy wysoko 7:0, ja grałem na pozycji środkowego obrońcy. Mimo, że nie udało się zdobyć medalu, to bardzo się cieszę, że mogłem grać mecze z zawodnikami z innego kontynentu.”
„Zajęliśmy 5 miejsce, a w turnieju zagrało mnóstwo drużyn. W finale Gremio Porto Alegre i Palmeiras, z tego co pamiętam to Gremio wygrało w karnych 3:2.” – mówi nam Miłosz, a Antek dorzuca – „W turnieju grał też Juventus Turyn, ale syna Cristiano Ronaldo nie widziałem.”

W rozmowie w trakcie turnieju trener Palmeiras, drużyny która dotarła do wielkiego finału zdobywając ostatecznie srebro stwierdził, że wielu chłopców z polskiej drużyny COMT z powodzeniem mogłoby grać w tym brazylijskim zespole – „Wielu waszych zawodników grało bardzo dobrze. Obserwowaliśmy Was w kilku meczach, oraz w meczu z nami i macie wielu bardzo utalentowanych zawodników. Kilku z nich jest na poziomie naszych najlepszych chłopców.” (wypowiedź z wywiadu na Facebooku COMT Coaching Club).

Oczywiście chłopcy mieli także możliwość pozwiedzać brazylijskie Porto Alegre, uczestniczyć w barwnej ceremonii otwarcia turnieju czy atrakcjach przygotowanych przez organizatorów. Potańczyć sambę, poznać kawałek południowoamerykańskiej kultury i zobaczyć jak toczy się tu codzienne życie.

„W wolnych chwilach między meczami trochę zwiedziliśmy okolicę. Byliśmy w katedrze, w Kościele na Mszy, ksiądz podobny, ale mówił po brazylijsku. Dla mnie cały ten wyjazd mimo, że trwał długo to była to przygoda życia i cieszę się, że mogłem zagrać w Brazylii.” – opowiada Miłosz, a Patryk zauważa – „Spacerowaliśmy po ulicach i Brazylia jest chyba biedniejsza od Polski. Pamiętam, że piją tam herbatę, która nazywa się Yerba Mate”. „Odwiedziliśmy też rynek w Porto Alegre, plażę, ale trzeba powiedzieć, że dziewczyny w Polsce są ładniejsze.” – z uśmiechem kończy nasze wspominki Antek.
Krótko mówiąc, będą mieli chłopcy co wspominać …
Zdjęcia pochodzą z Facebooka COMT Coaching Club.



