Karol Dobrzański: Nasze przygotowania do turnieju trwały od zakończenia rundy jesiennej w Podkarpackiej Lidze Młodzika Młodszego. Jest to nie całe cztery tygodnie. W tym czasie oprócz treningów skupiliśmy się na meczach kontrolnych, zagraliśmy z takimi drużynami jak Stal Mielec, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, Rozwój Katowice i AP Kraków 21. Te spotkania dały nam kilka rozwiązań i potwierdziły, że Beniaminek w piłkę grać umie i będzie walczył zawsze. Razem z Trenerem Robertem Gleniem przygotowaliśmy plan treningów, który opierał się mezocyklu startowym.
Często słychać przy tym roczniku powiedzonko „Nie ma presji, jest pressing”. Chłopaki faktycznie nie czują tej presji przed tak ciekawym i mocno obsadzonym turniejem?
Karol Dobrzański: Chłopcy z tego rocznika maja za sobą, uważam, że nie przesadzę jak powiem, setki meczów. To jakie mecze i z kim rozegrali dało im wiele, ale nie czas by to wspominać i żyć przeszłością, ale patrzeć w teraźniejszość i przyszłość. Jeśli chcemy być najlepsi, patrzmy i uczmy się od najlepszych, bo tylko taka droga ma szansę na postęp.
A Ty jako trener czego oczekujesz po tym turnieju? Bo to piłka młodzieżowa i zapewne nikt nie stawia tu wymagań odnośnie zdobytych punktów, ale z pewnością jakieś cel sobie stawiacie.
Karol Dobrzański: Celem jest … to wie drużyna i niech tak zostanie (śmiech). Chcemy pokazać dobry futbol, prawdziwy dobry futbol z grą w piłkę, atakiem i kreatywnym rozwiązaniem. W Polsce wiele się zmienia w tym kierunku, a my idziemy z postępem. Mamy świadomość z kim gramy, ale to może nam pomóc, bo z takimi drużynami gra wygląda inaczej. Chciałbym, aby każdy zawodnik Akademii Piłkarskiej Beniaminek na turnieju „PROFBUD Cup 2016” pokazał to co ma w sobie najlepsze. Chłopcy na treningach pokazali, że są świadomi, jak wielką szansę zaistnienia mają na takim turnieju.
Szybko to wszystko się toczy, przed sezonem zostałeś trenerem rocznika 2004, wymagająca liga, teraz można powiedzieć „turniej marzeń”. Spodziewałeś się jeszcze rok temu, że tak potoczy się twoja droga w Beniaminku?
Karol Dobrzański: Zgadza się. Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Tak miało być? Widocznie tak! Zdarzają się rzeczy, o których nie myślimy. Skoro ktoś powierzył mnie i trenerowi Robertowi Gleniowi zespół U-13 to znaczy, że ma jakieś oczekiwania względem nas. Nie spodziewałem się jeszcze rok temu, że tak potoczy się moja droga w Akademii. Jeśli jest się trenerami takich uzdolnionych chłopców cały czas trzeba się rozwijać. Jeśli tego nie robisz, to te „diamenty”, „perełki” nie będą oszlifowane i na wyższych etapach piłki juniorskiej i seniorskiej sobie nie poradzą. Piłka nożna to gra, która ciągle się zmienia. Akademia Beniaminek Krosno chce iść z tym postępem … i pójdzie!
Dziękujemy i życzymy powodzenia.
Karol Dobrzański: Trzymajcie za nas kciuki! Zapraszam w piątek, sobotę i niedzielę do „Hali Krosno”!