Tomasz Ćwiąkała Ambasadorem turnieju „Beniaminek Krosno Cup”

Miło nam poinformować, że znany dziennikarz i komentator sportowy Tomasz Ćwiąkała został Ambasadorem kolejnej edycji turnieju „Beniaminek Krosno Cup”

t.cwiakala5

Tomasz Ćwiąkała to jeden z czołowych dziennikarzy sportowych. Komentator Eleven Sport Network i felietonista w Przeglądzie Sportowym. Wcześniej pracował w redakcji jednego z najpopularniejszych internetowych portali piłkarskich „Weszło”. Obsługiwał m.in. Euro 2016, Mistrzostwa Świata 2014, Euro 2012 oraz finały Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Biegle posługuje się 3 językami obcymi. Przeprowadził wywiady z tak sławnymi sportowcami jak: Zbigniew Boniek, Marco van Basten, Luis Figo. Jego życiorys może imponować i motywować każdego z nas. Chłopak, który wychował się w tym samym mieście co my, dziś podbija rynek światowego dziennikarstwa sportowego. 

Grzegorz Raus (Akademia Piłkarska Beniaminek Krosno): „Miło było wcielić się w rolę dziennikarza i porozmawiać o piłce z Tomkiem Ćwiąkałą. Pochodzący z Krosna komentator sportowy krok po kroku dąży do realizacji swoich marzeń z dzieciństwa. Pokazuje, że warto wierzyć w to co się chce osiągnąć. Sądzę że nasza Akademia i turniej „Beniaminek Krosno Cup”, którego ambasadorem został właśnie Tomek ma wiele wspólnego. Czasem trzeba iść pod prąd, nie poddawać się i poszukiwać dobrych rozwiązań. Ważna jest systematyczna praca i pasja w działaniu, to klucz do wielkich rzeczy w życiu czy sporcie. Jestem bardzo dumny, że to Tomek Ćwiąkała został ambasadorem naszego turnieju. Jak sam mówi, został przez szefów wrzucony kiedyś na głęboką wodę będąc wysłannikiem na Mistrzostwa Świata w Brazylii. Myślę, że koordynator naszego turnieju Paweł Tomkiewicz również otrzymał taką szansę od pewnych ludzi i tego się trzymajmy. Piłka łączy.”

Krosno to Twoje rodzinne miasto, wsparcie inicjatywy promującej piłkę nożną, miasto ma dla Ciebie szczególne znaczenie? 

Tomasz Ćwiąkała: Pewnie, że tak. Jestem zaszczycony, że mogę uczestniczyć w tak fajnej inicjatywie jak turniej „Beniaminek Krosno Cup”. Do miasta, w którym spędziłem dzieciństwo przyjeżdża coraz więcej znanych firm z Polski i zagranicy. Tylko się cieszyć. Ogólnie pamiętajmy, że wyjeżdżając z Krosna szukałem wyzwań, tu mniej jest wielkiej piłki, mniejsze szanse wybicia się, dlatego to co robi Beniaminek Krosno bardzo mnie cieszy, że jednak można. Zresztą udostępniłem dziś na Twitter post o sukcesie dziewcząt w turnieju „Tymbarka”. Krosno to moje Miasto i zawsze tu wracam.

Powiedziałeś kiedyś, że nigdy miałeś aspiracji by być piłkarzem. A czy jako mały chłopiec marzyłeś by pojechać na Mistrzostwa Świata?

Tomasz Ćwiąkała: Nie marzyłem żeby być piłkarzem. Bo na dłuższą metę wiedziałem, że nie będę w tym tak dobry. Chciałem być jednak przy piłce, zawsze o tym marzyłem.

I zostałeś dziennikarzem sportowym.

Tomasz Ćwiąkała: Szedłem często pod prąd i to później dawało efekty. W liceum zacząłem się uczyć hiszpańskiego. Ten język wyjątkowo mi się spodobał, więc postanowiłem kontynuować naukę na studiach. Nie dostałem się w pierwszym rzucie na filologię hiszpańską, ale na portugalską już tak i tam zostałem. Od początku nastawiałem się na te języki, bo dawno temu postanowiłem, że zostanę dziennikarzem sportowym, a akurat te są wyjątkowo „piłkarskie”. Poza Hiszpanią i Portugalią masz do dyspozycji całą Amerykę Południową, a tam rodzi się najwięcej talentów. Potem to umożliwiło mi przeprowadzenie dziesiątek wywiadów z Hiszpanami, Portugalczykami lub Latynosami grającymi w polskiej Ekstraklasie. To z kolei pozwoliło mi się wybić i dać się poznać szerszemu gronu. Prawie nikt tego wtedy nie robił.  Dzisiaj powiem, że warto było ryzykować.

Po latach udało Ci się pojechać na Mistrzostwa Świata w roli dziennikarza. Jakie to przeżycie dla młodego 25-letniego człowieka?

Tomasz Ćwiąkała: Byłem rzucony na głęboką wodę, ale w Polce jest coraz więcej młodych ludzi w tym zawodzie i dają sobie radę. Młodzi chcą i mają ambicję. Nieprzypadkowo Alex Ferguson w swojej książce piszę, że jak chcesz rozwijać firmę to zaufaj młodym zdolnym ludziom, daj im działać. Te Mistrzostwa będę pamiętał zawsze. Piękne dni. Dzisiaj inaczej bym Mundial w Brazylii obsłużył, inaczej logistycznie zaplanował. Ale wtedy wyszedłem z założenia, by bardziej wykorzystać język, który znałem i klimat Mundialu. Zaprezentować to, z czym się tam spotkałem. Finał Brazylia – Niemcy oglądałem w jednej z faweli w Rio. Niesamowite przeżycia.

W ciągu roku z racji swojego zawodu oglądasz na żywo sporo spotkań, wśród nich te na najwyższym poziomie. A czy zdarza Ci się oglądać również mecze młodzieżowej piłki nożnej?  

Tomasz Ćwiąkała: Chciałbym więcej, ale czas na to nie pozwala. Chcę być merytorycznie przygotowany do meczu, to wymaga poświęcenia. Staram się śledzić , ale czasem w tygodniu jest tych meczów do komentowania i przygotowania się bardzo dużo.

Pracujesz w Eleven – to najszybciej rozwijająca się stacja sportowa w ostatnich latach, jak się czujesz w tym teamie?

Tomasz Ćwiąkała: Kapitalna drużyna. Jakbyś widział naszą pracę tak na co dzień, to super atmosfera, ludzie młodzi z pajsą, „zajarani” tym co robią. Przykład, gra Sampdoria a tam trzech Polaków, ten który komentuje mecz od razu dzieli się informacjami z nami. Po prostu są tam ludzie, co kochają swoją pracę. Klucz do sukcesu. Warto taką drużynę tworzyć, pewnie podobnie masz w Beniaminku.

Dokładnie, tak staramy się działać w Akademii. A powiedz nam, jak to wygląda twoim okiem z zewnątrz? Jak odbierany jest Beniaminek na przykład w Warszawie?

Tomasz Ćwiąkała: Miło jest rozmawiając o futbolu w stolicy otrzymywać pochwały, że w Krośnie jest dobre szkolenie, bo tak odbierana jest Wasza Akademia. Sukcesy w ostatnich latach są bardzo duże, zarówno drużynowe jak i indywidualne. Kto wie, może już wkrótce może dane mi będzie komentować mecz z udziałem wychowanka Beniaminka. Sukces dziewcząt w turnieju „Z podwórka na stadion o Puchar Tymbarku” ma swoją wymowę. Ludzie piłki coraz bardziej doceniają Beniaminka, dlatego miło mi uczestniczyć w jednym z ciekawszych projektów Akademii, bo tak oceniam turniej „Beniaminek Krosno Cup”. Tak trzymać, jak widać w Krośnie można.

Nim nadejdą emocje związane z naszymi turniejowymi zmaganiami w najbliższą niedzielę skomentujesz El Clasico, czyli wielki mecz Realu Madryt z FC Barceloną. Dreszczyk emocji już jest?  

Tomasz Ćwiąkała: Nawet jak teraz mecz nie jest o taką stawkę i chodzi bardziej o prestiż, to wyjątkowy mecz. Czuję ten dreszczyk emocji. Zresztą zawsze jak komentuje El Clasico. Do Barcelony lecimy z entuzjazmem.

Trzymasz za kogoś szczególnie kciuki? Masz swoją jakąś ulubioną drużynę, której kibicujesz?

Tomasz Ćwiąkała: Będąc już na tym etapie, bo uważam że już mam spore doświadczenie mimo młodego wieku, to już się to zaciera. Nie mam takiej jednej drużyny. Tez jest to spowodowane moją pracą, natomiast jeśli chodzi o ulubioną ligę, to zdecydowanie hiszpańska. W ciągu sezonu zdarza się sympatyzować drużynom, które idą pod prąd, które mają coś innego, jak choćby teraz Górnik w lidze polskiej czy stawiający na młodzież Real Betis w Primera Division.

W swojej karierze zaprzyjaźniłeś się z jakimś piłkarzem? Masz z kimś dobry kontakt wykraczający poza relacje dziennikarz – zawodnik?

Tomasz Ćwiąkała: Szczerze mówiąc nie szukam na siłę. Najwięcej przyjaciół i znajomych mam z poza świata futbolu, czasem człowiek też powinien się oderwać od codzienności. Mam natomiast bardzo dobre relacje z dużą liczbą zawodników, trenerów, ludzi piłki. Cenię to sobie. Ostatnio miałem wolną chwilę, to spotkaliśmy się z Michałem Probierzem. Bardzo lubię z nim rozmawiać, ciekawy człowiek, barwny. Mógłbym wiele wykorzystywać, ale o to nie chodzi. Zaprzyjaźniłem się z Marcelo jak grał w Wiśle, potem grał w PSV, Hanowerze, Besiktasie, teraz jest w Olympique Lyon  i kontakt mam bardzo dobry do dziś. Podobnie jak z Cleberem i jego rodziną. To tak naturalnie wyszło.

Masz swojego mentora? Kogoś, komu najwięcej zawdzięczasz?

Tomasz Ćwiąkała: Chyba nie mam jakiegoś wielkiego mentora. Kiedyś szansę dał mi „Stano” (red. Krzysztof Stanowski – portal „Weszło”) i zawsze będę mu za to wdzięczny. Mateusz Borek był takim prekursorem młodej fali dziennikarzy sportowych i zawsze też go ceniłem, ale raczej idę swoją drogą. Świetnym dziennikarzem jest dla mnie kolega z redakcji Mateusz Święcicki, notabene też pochodzi z Podkarpacia z miejscowości Jeżowe. Należy poszukiwać, nie mieć jednej tylko osoby, w którą się patrzy, tak uważam.

Obecnie zajmujesz się nie tylko komentowaniem spotkań w telewizji, zostałeś także felietonistą w najbardziej znanej gazecie sportowej w Polsce, czyli „Przeglądzie Sportowym”.

Tomasz Ćwiąkała: Zanim zacząłem pracować w „Weszło” to drzwiami i oknami próbowałem dostać się do Przeglądu Sportowego, choć bardzo się starałem to nie dostałem wówczas szansy. Teraz są tam inni ludzie, dostałem propozycję od Przemka Rudzkiego i skorzystałem. Czas na felieton zawsze znajdę. Nie ukrywam, że satysfakcje mam, że teraz po latach dostałem propozycję, o którą wcześniej tak bardzo zabiegałem. Życie jest przewrotne.

Sporo tych obowiązków. Odpoczywasz czasami od futbolu?

Tomasz Ćwiąkała: Odpoczywam na sportowo, jak większość młodych ludzi. Lubię pobiegać, pójść na siłownię, gram od niedawna w tenisa i bardzo mi się podoba. Tak odrywam się od codziennej pracy, którą też bardzo lubię.

Czy znasz książkę Rasmusa Ankersena „Kopalnia Talentów”? Nie ukrywam, że w Beniaminku wzorujemy się oczywiście w odpowiednich proporcjach na tej inspiracji.

Tomasz Ćwiąkała: Znam, czytałem, część tematyki wykorzystuję dla siebie. Droga ciężkiej pracy to istota sprawy, jak do tego dodamy charakter dzieciaków z Podkarpacia i chęć wybicia się oraz fundament czysto piłkarski, które nabędą w Beniaminku to potem na przykład Michał Probierz nie będzie musiał w ekstraklasie uczyć podstaw tak jak się w wielu przypadkach dzieje. W piłce ważne są też detale. Mówiłeś o Antku Kozubal, który zainspirował kluby nawet jak MU. Jak zachowywał się na turniejach. Skauci wielkich klubów oglądając Lewandowskiego na polskich boiskach zwracali uwagę jak zachowuje się po strzelonym golu. Tam nie było euforii, było już myślenie o kolejnej akcji, o grze. Zwracajcie na to uwagę. To klucz. Zachowanie w trakcie meczu, po meczu. Podejście, charakter.

Czy bycie przy piłce w takiej Akademii jak Beniaminek, która jest nastawiona na szkolenie, organizację turniejów, wyjazdy na turnieje w Polsce czy za granicę może przydać się do tego, by któryś wychowanek jak nie wyjdzie mu w zawodowej piłce w przyszłości mógł zostać przy futbolu i iść na przykład twoim śladem?

Tomasz Ćwiąkała: Pewnie, że tak. Uważam, że takiemu młodemu człowiekowi będzie łatwiej niż mojej osobie. Przykład Marcina Rosłonia, czy mojego kolegi redakcyjnego Marcina Pawłowskiego pokazuje, że jak ktoś był w szatni klubowej to może więcej się wypowiedzieć. Nie grałem w piłkę zawodowo, tu taki absolwent Akademii ma przewagę. Jedna podpowiedz dla takich osób – nauka języków. To podstawa, jeśli ktoś kocha futbol, on się mu odwdzięczy jestem tego pewny.