Marcin Maculski: „Występ obu drużyn na Finałach Tymbarka w Warszawie traktuję jako ogromny sukces!”

Minęło kilkanaście dni od wspaniałej przygody drużyn Akademii Piłkarskiej Beniaminek Krosno w Finałach Ogólnopolskich turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”, w których zespoły dziewczynek zajęły II i IV miejsce w kategoriach U-10 i U-12. Ogromny sukces naszych drużyn, wielkie emocje i niezapomniane wspomnienia dla naszych zawodniczek, ich rodziców oraz trenerów.

Jak to było w Warszawie? Jak wyglądała droga naszych drużyn do Finału Ogólnopolskiego? Zapraszamy na wywiad z trenerem Marcinem Maculskim.

marcin_maculski

Redakcja: Kolejna wielka przygoda dziewczynek z Beniaminka Krosno za nami! W kategorii wiekowej U-10 nasz zespół drugi rok z rzędu sięga po wicemistrzostwo. Tym razem zwycięstwo było jeszcze bliżej.

Marcin Maculski: Występ w Warszawie traktuję jako ogromny sukces. W ubiegłym roku sytuacja była taka, że jechaliśmy jako drużyna anonimowa. Z grupy awansowaliśmy z drugiego miejsca, gdzie przegraliśmy z drużyną z Ząbek. Drugie miejsce i już była wielka radość. Później w ćwierćfinale, dużo szczęścia, a w półfinale zagraliśmy z Katowicami, czyli z tą drużyną, z którą właśnie teraz zmierzyliśmy się w finale. Wygraliśmy, ale można powiedzieć, że też mieliśmy szczęście, wtedy to był po prostu nasz dzień i awansowaliśmy do tego finału. Ta edycja to ciężka praca przez cały rok. Naprawdę dziewczynki przykładały się do treningów, na palcach jednej ręki można by było wyliczyć, jak któraś dziewczynka odpuściła trening, że jej nie było. Trenowały bardzo systematycznie. Przygotowywaliśmy się tylko pod kątem tego turnieju, żeby potwierdzić, że to nie był przypadek. Praca, systematyka, styl gry naszych dziewczynek i już pierwsze mecze grupowe pokazały, że jest dobrze. Zespoły, z którymi graliśmy to wszyscy mistrzowie danych województw. Tu nie było żadnej drużyny przypadkowej. Początek to szczególnie świetnie wykonywane stałe fragmenty gry, wysoki pressing. Graliśmy na połowie przeciwnika, bramka za bramką i pierwsze mecze wygraliśmy 12:0 i 8:0 . Następnie zagraliśmy z drużyną bodajże z mistrzem województwa podlaskiego i trener przychodzi do mnie i mówi: „Trenerze no niech trener troszkę nam zluzuje, bo wszystkich tak mocno ogrywacie”. Ja powiedziałem: „Dziewczynki grają tak jak potrafią najlepiej”.

Redakcja: Drugi rok z rzędu zagraliście w Wielkim Finale na Stadionie Narodowym, czy to jest ta sama kadra zawodniczek co rok temu, czy były jakieś zmiany?

Marcin Maculski: W dużej mierze to jest ten sam skład. Kolosalna zmiana jest taka, że odpadła Kinga Głód, czyli „Najlepsza Zawodniczka” ubiegłorocznych finałów. Kinga brała ciężar gry na siebie. Tą swoją lewą stroną z uderzaniem z dystansu mocno nas wspierała. A teraz troszkę nam tego brakowało, tego uderzania szczególnie z dystansu, tak jak widzieliśmy w finale z Katowicami, gdzie była dziewczynka, która potrafiła na pełnym biegu uderzyć.

Redakcja: Niewiele zabrakło, by wygrać ten finał, ta gra na naturalnej murawie w finale miała jakieś znaczenie, bo mecze w drodze na Narodowy rozgrywaliście na sztucznej trawie.

Marcin Maculski: Miała i to bardzo duże znaczenie. My to od razu wiedzieliśmy. Cieszyliśmy się, że mecz ćwierćfinałowy i półfinał gramy na sztucznej trawie i proszę mi wierzyć, to były całkiem inne mecze. Piłka chodziła po prostu od obrony do ataku, bramka za bramką. Przeciwniczki po prostu nie zagroziły ani razu naszej bramce, gdzie Stilon Gorzów oraz Tęcza Bydgoszcz to są drużyny, które naprawdę słyną ze szkolenia dziewczynek w całej Polsce. No i wszyscy byli pod wrażeniem. Trzeba też powiedzieć, że do tej sztucznej trawy jesteśmy przyzwyczajeni, bo trenowaliśmy całą zimę na takiej nawierzchni w „Hali Krosno”. Finał to naturalna trawa, rano jeszcze była rosa i jedna dziewczynka miała problem z doborem obuwia, obtarły ją korki, zagrała w turfach i nie mogą się utrzymać dobrze na nogach. To są takie niuanse, ale wiadomo w takim meczu, czasami najmniejszy szczegół wpływa na grę.

Redakcja: KKS Katowice, Stilon Gorzów, zespoły z Warszawy. Wszystkie te drużyny mają tradycje w szkoleniu dziewczynek. Jak to możliwe, że w Krośnie udaje się stworzyć zespół, który dwa razy zdobywa wicemistrzostwo Polski? Jakie czynniki na to wpłynęły?

Marcin Maculski: Patrząc na ilość zawodniczek jakimi dysponujemy, to wyniki drużyn U-10 i U-12 są wynikami ponad stan. To jest przede wszystkim pasja. Praca, pasja i trochę doświadczenia, no bo bez tego nie można by było pewnych rzeczy osiągnąć. To było chyba 11 lat temu, pamiętam jak z Grzegorzem Rausem zaczynaliśmy, ja w Szkole Podstawowej nr 8, on w SP nr 12, gdzie grała drużyna, z którą walczyliśmy o czołowe miejsca w Polsce, zajęliśmy V miejsce zarówno dziewczynki moje jak i Grzegorza, no i w tedy to się rozpoczęło, można powiedzieć na dobre.

Redakcja: Obiekt na którym trenują dziewczynki i możliwość gry w turniejach, w których rywalizowały z chłopcami dały naszej drużynie taki powiedzmy handicap przed tymi finałami w Warszawie?

Marcin Maculski: Nad większością drużyn na pewno tak. Musimy być cały czas w grze, bo tak byśmy nie mieli przewagi nad tymi klubami, ale też przypomnę, że Warszawa, Katowice też maja takiego typu obiekty, dlatego możemy powiedzieć teraz śmiało – zaliczamy się do ścisłej czołówki, jeśli chodzi o piłkę nożna dziewcząt. Trenerzy to podkreślali, podkreślał to prezes Zbigniew Boniek. Zarówno młodsze dziewczynki, jak i starsze pokazały się z bardzo dobrej strony, a mam nadzieje, że te najmłodsze nasze narybki kategoria U-8 dołączą do sukcesów swoich starszych koleżanek i będziemy również mieli z nich wielką pociechę!

Redakcja: Myślisz, że ten kolejny sukces Beniaminek Girls sprawi, że dziewczynki z Krosna, z okolic ruszą na treningi piłkarskie, by tak jak i nasze zawodniczki w przyszłości przeżyć tą wspaniałą przygodę?

Marcin Maculski: Mam taką nadzieję. Zapraszamy do treningów w Beniaminku dziewczynki z innych klubów, w których nie mają możliwości gry w dziewczęcych drużynach. U nas mają możliwość rozwoju, mają możliwość powalczyć o grę na „Stadionie Narodowym”, bo chcemy rok po roku na ten Finał Ogólnopolski do Warszawy jeździć. Chciałem tu podkreślić jeszcze jedną rzecz, bo rozmawiałem podczas turnieju z trenerami innych drużyn. W Katowicach na przykład dziewczynki dojeżdżają na treningi aż z Częstochowy. Proszę sobie wyobrazić, 80 kilometrów z Częstochowy do Katowic na treningi do KKS. A my może powiem już nie skromnie, bo nie jesteśmy już skromną Akademią. Jesteśmy Akademią, która już liczy się w całej Polsce, ale podkreśliliśmy to właśnie też w dziewczynkach. Ścisła czołówka Polski. Satysfakcja ogromna. Czekamy na utalentowane zawodniczki, mamy nadzieję, że w najbliższym czasie takie do nas dołączą. Myślę, że jest to marzenie wszystkich dziewczynek lubiących piłkę nożną. Już nawet nie mówię o grze w Wielkim Finale, bo to jest sport. Ale móc pojechać do Warszawy, przeżyć, zobaczyć, gdzie są wszyscy najlepsi trenerzy całej kadry i różnych grup młodzieżowych to jest wielka piłkarska przygoda.

Redakcja: … piłkarska przygoda z wieloma osobistościami polskiej piłki nożnej. Widzieliśmy na zdjęciach, że Prezes Zbigniew Boniek rozmawiał z Wami. Jak to wyglądało od środka?

Marcin Maculski: Prezes Zbigniew Boniek pamiętał nas z poprzedniej edycji rozgrywek, bo w końcu graliśmy w Finale. Praktycznie siedem dziewczynek to są te same zawodniczki, które grały w roku ubiegłym. Karolinka, Kinga zagrały teraz w kategorii U-12, czyli już te twarze, które grały w finale w ubiegłym roku były znajome. Szczególnie po tych meczach ćwierćfinałowych i półfinałowych Pan Prezes i trenerzy grup młodzieżowych podchodzili do nas, pytali się jak to u nas jest, jak to u nas wygląda. Mówili, że mamy świetną drużynę. I to mnie bardzo cieszyło, nawet trener Kasprowicz powiedział, że wygramy ten finał w kategorii U-10, ponieważ mamy drużynę, w której każda dziewczynka wie co ma robić na boisku. I to mnie bardzo zbudowało.

Redakcja: Indywidualną nagrodę dla „Najlepszej Zawodniczki Turnieju”otrzymała Ania Skrzypczyk, drugi rok z rzędu dziewczynka z Beniaminka zdobywa to wyróżnienie!

Marcin Maculski: Tak jest. Pamiętam, że podczas finałów padało takie stwierdzenie: „Czy Krosno, Akademia Piłkarska Beniaminek, czy to jest taka kolebka, czy tutaj rodzą się talenty? Padało takie stwierdzenie. Nie pamiętam już, czy to padało z ust pana Zbigniewa Bonka czy jednego z trenerów, że to jest kopalnia talentów, jeśli chodzi o piłkę nożną dziewczynek. Drugi rok z rzędu dziewczynka właśnie z Krosna, z Podkarpacia jest najlepsza zawodniczką w Polsce w kategorii U-10. Tytuł był wybierany za całokształt, bo w finale wiadomo fenomenalnie zagrała dziewczynka z Katowic, trzeba jej to przyznać i ona została najlepsza strzelczynią. Ale Ania z przebiegu całego turnieju według organizatorów zagrała najlepiej. Tu jest też bardzo ważna rola całej drużyny. Ania jest napastniczką, ma to wyszkolenie techniczne i strzela dużo bramek. Rok temu tytuł zdobyła Kinga Głód, teraz Ania. Kapitalna sprawa.

Redakcja: Beniaminek Girls U-10 na II miejscu w Polsce, ale niesamowitą niespodziankę sprawiły dziewczynki w kategorii U-12, które „otarły” się o podium, a przecież ta drużyna razem trenowała bardzo krótko.

Marcin Maculski: Chcę podkreślić, że drużyna U-12 awansowała do finału wojewódzkiego z drugiego miejsca w rozgrywkach rejonowych. Pracowaliśmy przez dwa miesiące. W finale wojewódzkim w Stalowej Woli startowaliśmy z 19 najlepszymi drużynami. Powolutku, z każdym meczem, z każdym treningiem, dziewczynki robiły cały czas postępy. Powiem szczerze, jak w Warszawie zobaczyłem warunki fizyczne zawodniczek z innych miast Polski, to miałem obawy czy wyjdziemy z grupy. A tu niespodzianka! W pierwszym meczu wysokie zwycięstwo z mistrzem województwa opolskiego, później województwo świętokrzyskie również. Przegraliśmy ostatni mecz w grupie, ale mieliśmy zapewniony już awans. Wieczorem bardzo dużo rozmawialiśmy o tych meczach. Ćwierćfinał graliśmy z Olimpią Szczecin – wielkie tradycje, klub w ekstraklasie. Myślimy będzie jak będzie, zrobimy wszystko, by powalczyć o korzystny rezultat. Nastawiłem drużynę na grę z kontry, a broniliśmy się całym zespołem. Najszybsze dziewczynki zagrały na skrzydłach, zaatakowaliśmy i można powiedzieć zagraliśmy na 100% skuteczności! Wynik 7:1 mówi sam za siebie! Mecz o finał przegraliśmy z bardzo mocną drużyną z Wielkopolski.

Redakcja: Niewiele zabrakło, by sięgnąć po brązowe medale …

Marcin Maculski: W meczu o III miejsce graliśmy z Mistrzem województwa śląskiego z Lędzin, zespół ten prowadzi trener Dawid Kołodziejczyk, GKS Tychy, przyjaciel Beniaminka i Mateusza Knapa, który kazał pozdrowić naszego trenera. No po prostu mieli … świetną zawodniczkę na bramce, która później została wybrana najlepszą bramkarką. Ile piłek wybroniła, to rzadko się zdarza. Zajęliśmy IV miejsce, wielka pochwala dla tych dziewczynek, gdzie można powiedzieć, że drużyną ta rodziła się cały czas. Trzon był, bo Karolinka i Kinga grały w poprzednim roku w niższej kategorii, wykorzystaliśmy też potencjał z regionu. Przyszły do nas Klaudia Maciejko oraz Wiktoria Frydrych z Oliwią Dyka, które dołączyły do nas z klubów partnerskich z Bukowska i Brzozowa. Połączyliśmy siły, popracowaliśmy nad naszym modelem gry, który ja wprowadziłem i w U-10 i w U-12 graliśmy tym samym systemem gry. Te same stałe fragmenty, które wychodziły można powiedzieć w U-12 kapitalnie. Bramki z główki u dziewczynek to się rzadko zdarza, a u nas z Beniaminka jak był rzut różny to bramki z głowy wpadały.

Redakcja: Dużo sportowych emocji w Warszawie, nie tylko graliście swoje spotkania, ale mogliście też zobaczyć mecze Ekstraklasy i Pucharu Polski.

Marcin Maculski: Kapitalna sprawa. Dowiedzieliśmy się o tym, że w niedzielę jest mecz Legii Warszawa i tutaj dzięki Grzegorzowi Rausowi i Panu Pawłowi Malinowskiemu udało nam się w bardzo szybkim tempie zorganizować wejściówki na to spotkanie. I powiem szczerze, ja osobiście byłem pierwszy raz na stadionie i na meczu przy Łazienkowskiej. Chciałbym bardzo podziękować Panu Pawłowi Malinowskiemu z firmy PROFBUD za wsparcie podczas tego turnieju, byliśmy cały czas w kontakcie i to wsparcie było czuć, wiem, że kibicował nam w Krośnie wspólnie z sympatykami Beniaminka. Naprawdę jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Atmosfera na Łazienkowskiej znakomita, dziewczynki były bardzo zadowolone, oglądały także mecz Lech Poznań – Arka Gdynia o Puchar Polski. Tyle przeżyć, co wszyscy mieli podczas jednego weekendu to chyba naprawdę będziemy długo to wspominać. Jeszcze niektóre z dziewczynek miały możliwość zagrania na Stadionie Narodowym, a inne kibicowania i oglądania tego meczu. Kawał dobrej roboty i chciałbym tu podziękować też wszystkim trenerom w Beniaminku, bo to nie jest tylko sukces mój, ale nas wszystkich, całej Akademii Piłkarskiej Beniaminek Krosno.

Redakcja: Sukces Akademii, ale chyba ogromna satysfakcja dla trenera. Rok temu Marcin Maculski nie został nominowany w plebiscycie „Podkarpacka Nike”, w tym roku nie wyobrażamy sobie by trenera zabrakło w kategorii „Trener – wychowawca młodzieży” i to chyba z dużymi szansami na wyróżnienie.

Marcin Maculski: Ja powiem tak. Miałem coś do udowodnienia. Powiem szczerze, że jeśli chodzi o te nominacje to byłem troszkę zdziwiony, że w ubiegłym roku pominięto ten sukces. Ale to jest motywujące i zmotywowało mnie do jeszcze większej pracy. Mówi się, że w tym wieku nie gra się na wynik, ale dziewczynki były tak zmotywowane, byliśmy tak przygotowani do tego turnieju, powiedziałem, że zrobimy to i zrobiliśmy to. Pokazaliśmy kto na Podkarpaciu ciężko pracuje, trenuje. Udowodniliśmy to w pozytywny sposób, nie słowami tylko czynami. Obroniliśmy honor podkarpackiej piłki, drugi raz z rzędu mamy wicemistrzostwo Polski, nasza druga drużyna awansowała do fazy medalowej. To jest naprawdę wielki sukces!